Malta na urodziny. Fortyfikacje Valletty, Sliena i popołudnie w stolicy

 

      Tym razem uwinęliśmy się ze śniadaniem raz, dwa.

       Myk – na przystanek! Liczymy na to, że autobus linii 212 przyjedzie na tyle punktualnie, byśmy mogli zrealizować swój plan…

       Hura! Udało się. Dotarliśmy do Slieny i dość wcześnie zaokrętowaliśmy się wraz z innymi turystami na pokładzie statku Stella Maris. Czytaj dalej Malta na urodziny. Fortyfikacje Valletty, Sliena i popołudnie w stolicy

Malta na urodziny. Wycieczka do Mdiny i Rabatu.

Grudzień 2017

 

Chłodny poranek! Hop z wielkiego łoża!

      W domu tylko gorąca kawa na rozgrzewkę i biegniemy na śniadanie do angielskiego barku nad morzem.

    Jest komfortowa temperatura (ok. 19 – 20 stopni), świeci słońce, siadamy więc na zewnątrz, by napawać się widokiem laguny… W oddali  kołysze się na falach statek… Jest (że się tak wyrażę) nieskończenie pięknie.

Czytaj dalej Malta na urodziny. Wycieczka do Mdiny i Rabatu.

Malta na urodziny. Pierwsze spotkanie z krajem.

 

 

 

Grudzień 2017

– Malta? A dlaczego Malta? Krzyż maltański?… No i że weszliśmy w tym samym roku do Unii? A nie moglibyśmy się wybrać jakoś tak bardziej… hm… ciekawie? To przecież taka mała wyspa. Wiem, że mają tam szkoły językowe (był Janek, syn naszej czytelniczki). Uczą angielskiego. Co prawda odwiązali się od królowej Elżbiety, ale jakoś się jednak czują związani… No ale, co tam będziemy robić w grudniu?… Bo w morzu to się raczej nie pokąpiemy… Są tam jakieś ciekawe miejsca do oglądania?

          Tak właśnie (albo jakoś podobnie…) pokrzykiwałam dwa lata temu na męża, gdy wykombinował, byśmy wybrali się na Maltę, w ramach grudniowych obchodów moich kolejnych urodzin. Kolega Małżonek popatrzył na mnie z lekką (bardzo lekką…) wyższością i przypomniał, że przecież sama parę lat temu byłam zwolenniczką pomysłu (a może i autorką, ale kto to dziś pamięta…), by odwiedzić kolejne wyspy Morza Śródziemnego.

Czytaj dalej Malta na urodziny. Pierwsze spotkanie z krajem.

Tatry – podróż sentymentalna (wspomnienia część trzecia i ostatnia)

 

Wrzesień 2016

 

Decyzja: iść dalej, czy zrezygnować? Droga deszczu i kolorów. Siklawa jest na miejscu. Ostatni odcinek – śliskie płyty skalne. U progu Doliny Pięciu Stawów Polskich. W Schronisku PTTK stara życzliwość i nowe łazienki. Świstówka bez kozic. Droga po skalnych złomach. Chwila przy Morskim Oku. Powrót na własnych (choć chwiejnych) nogach.  Miłe pożegnanie gór o poranku.

 

         Rano deszcz nie ustał. Spojrzeliśmy na niebo. Nie wyglądało optymistycznie, ale za to… malarsko. Zalety takiego właśnie nieba wychwalał Tadeusz w Panu Tadeuszu. Mieliśmy nad głowami niebo niespodzianek, a może i dramatów. Żadnego monotonnego błękitu. Czytaj dalej Tatry – podróż sentymentalna (wspomnienia część trzecia i ostatnia)

Tatry – podróż sentymentalna (wspomnienia część druga)

Wrzesień 2016

 Start z domu gospodarzy o dobrym, góralskim nazwisku. Dobre buty – ważna sprawa. Trasa (z kosturkiem) – nietrudna, ale długa. Stara Roztoka z odnowionym schroniskiem.

         Zaokrętowaliśmy się z mężem w Kośnych Hamrach, u państwa Pawlikowskich. To dobre, góralskie nazwisko. Uznaliśmy, że start stamtąd stanowi nie najgorszą zapowiedź sentymentalnej wyprawy w góry.

Czytaj dalej Tatry – podróż sentymentalna (wspomnienia część druga)

Tatry – podróż sentymentalna (wspomnienia część pierwsza)

Wrzesień 2016

 

Po co są marzenia? Od marzeń do planów.  W Zakopcu można zwariować…, ale wspomnieniom trudno się oprzeć. Zakopiańskie miejsca – rozwodzić się nie ma co, ale trochę powspominać można. To nie grzech.

 

          Po co są marzenia?  Dobre pytanie! – tak się zwykle mówi, gdy nie bardzo wiadomo, co odpowiedzieć… No ale – ostatecznie – można udzielić jakiejś roboczej odpowiedzi. Roboczej, to jest takiej, która pasuje do mającego nastąpić wspomnienia. Zatem  powiedzmy, że  marzenia są po to, żeby je spełniać. Inaczej tracą swoją podniebną moc i zamieniają się w zwykłe mrzonki… Wiem, że nie zdołam znaleźć się na Księżycu (mogę najwyżej popatrzeć na księżyc namalowany na obrazku). Myślenie o tym to mrzonka. No ale w Tatrach znaleźć się mogę…

Czytaj dalej Tatry – podróż sentymentalna (wspomnienia część pierwsza)

Listy do przyjaciół Dreptaków. Droga powrotna z Grecji. List czwarty (i ostatni)

Wrzesień/październik 2012

Skocz do galerii

Drodzy przyjaciele!

Tak! Minął już niemal rok od zakończenia Naszej Wielkiej Greckiej Wyprawy. Niedługo rozpocznie się nasza Gruzińska Wyprawa (jak wiecie – dedykowana zmarłemu niedawno koledze i współpracownikowi Ryśka, Wiktorowi Domuchowskiemu, pochowanemu w Tbilisi), więc najwyższy czas, by zamknąć temat wyjazdu ubiegłorocznego… Musiało upłynąć sporo wody w Wiśle (i w innych rzekach), bym zabrała się do dokończenia relacji, którą Wam przesyłałam w odcinkach. Lepiej późno niż wcale. Taką mam nadzieję. Czytaj dalej Listy do przyjaciół Dreptaków. Droga powrotna z Grecji. List czwarty (i ostatni)

Listy do przyjaciół Dreptaków. Wyprawa do Grecji. List trzeci

Wrzesień/październik 2012

Skocz do galerii

Błogie leniuchowanie, Leptokaria,  miejsce kultu świętej Paraskewii, senne miasteczka w interiorze, pożegnalna kolacja w kociej tawernie

Drodzy Przyjaciele,

zaniemogłam. Leżę jak – nie przymierzając – dętka. Nie stać mnie na żadną poważniejszą pracę intelektualną ani jakąkolwiek inną (prasowanie się nie powiodło, próbowałam…) a co może być lepszego w takiej sytuacji niż wspomnienia z wakacji? No właśnie. Dlatego przesyłam Wam kolejny odcinek wspomnień z naszej GRECKIEJ WYPRAWY. Mam nadzieję, że zdołam się z tym zadaniem uporać przed kolejnym atakiem gorączki… Czytaj dalej Listy do przyjaciół Dreptaków. Wyprawa do Grecji. List trzeci

Listy do przyjaciół Dreptaków. Wyprawa do Grecji. List drugi.

Wrzesień/październik 2012

Skocz do galerii

Meteory – czyli klasztory zawieszone pod niebem; droga przez Tesalię

Drodzy Przyjaciele!

    Niestety nie udało mi się zachować dyscypliny i pisać do Was z Grecji…  Cóż… Wolałam sobie wieczorkiem popływać w towarzystwie Kolegi Małżonka w ciepłym morzu a potem ( dla odmiany – w towarzystwie Kolegi Małżonka…) napić się winka… Jednak odpowiadam na zamówienie wszystkich zainteresowanych i – zmobilizowana po dzisiejszym spotkaniu rowerowym z Wacką i Przemkiem pod sosnami, gdzie (nadzwyczaj pokojowo) świętowaliśmy Dzień Odzyskania Niepodległości – przesyłam kolejny odcinek relacji z naszej  GRECKIEJ WYPRAWY.

     Przypominam, że stanęłam na planach dotyczących wycieczki do Tesalii, gdzie zamierzaliśmy obejrzeć znane na całym świecie i obecne we wszystkich chyba przewodnikach Meteory. Czytaj dalej Listy do przyjaciół Dreptaków. Wyprawa do Grecji. List drugi.

Listy do przyjaciół Dreptaków. Wyprawa do Grecji. List pierwszy.

Wrzesień/październik 2012

Skocz do galerii

Droga do Grecji. Wyprawa do Prionii , Dion i Park Archeologiczny

Drodzy Przyjaciele!

     Jak wiecie, w tym roku zdecydowaliśmy się wybrać we dwoje do Grecji. Główny motyw podróży to Olimp, ale było też co najmniej parę innych powodów. Chciałam, na przykład, odbyć spóźnioną podróż poślubną, bo w 1978 roku była ona tylko częściowo możliwa. Kolega Małżonek przedsiębrał wówczas wyprawę do Indii. Odprowadziłam go do Budapesztu (pojeździliśmy jeszcze trochę stopem po Węgrzech), gdzie był umówiony ze swoim przyjacielem – Bubkiem. Jednak plan się nie powiódł. Panowie wylądowali w Grecji a potem w Turcji. Uważałam, że fajnie będzie zobaczyć Grecję razem. Choćby po latach. No i rzeczywiście jest  fajnie! W tej chwili siedzę sobie na tarasie naszego bungalowu i piszę do Was, by zanotować wrażenia z paru pierwszych dni podróży. Czytaj dalej Listy do przyjaciół Dreptaków. Wyprawa do Grecji. List pierwszy.