Jajo oglądane uważnie

 

 

Eliza Piotrowska, Asia Gwis, Jajo. Jajka w gnieździe i w kosmosie czyli kogel-mogel dla dociekliwych. (Warszawa 2018). Nasza Księgarnia.

 

            Książki popularnonaukowe dla dzieci zmieniają oblicze. Nowoczesna grafika połączona w nierozerwalną całość z niebanalnie ujętą wiedzą to znak ostatnich lat. Mamy, robiące furorę na świecie, książki duetu Mizielińskich, mamy kapitalne Łazienkowe pytania Krystyny Lipki-Sztarbałło, mamy Pszczoły Piotra Sochy, czy też – nie tak dawno –  serię książek o ptakach (z uroczym Atlasem ptaków Ewy i Pawła Pawlaków na czele).

            W 2019 roku na półki księgarskie (i biblioteczne) trafiła książka Elizy Piotrowskiej, od lat parającej się literaturą dla dzieci (dotąd była to przede wszystkim jej piękna odmiana, choć, jak wiadomo, w przypadku literatury dla dzieci tradycyjne klasyfikacje należy traktować dość luźno) oraz projektantki, graficzni i ilustratorki – Joanny (Asi) Gwis, która niedawno, wspólnie z Joanną Fabisińską (autorką tekstu), stworzyła książkę Grzyby, wydaną nakładem Naszej Księgarni, w tej samej serii wydawniczej co Jajo.

            Autorki wymyśliły całość przekazującą potężny ładunek wiedzy na temat jajka, które jest ważne, ponieważ właśnie z niego powstaje życie, jak to uzasadniono we wstępnym wierszyku, otwierającym książkę adresowaną do odbiorców całkiem niedużych, średnich, ale i dorosłych.

          Książka bowiem nadaje się zarówno do lektury samodzielnej, jak i familijnej. Jajo, być może, nie będzie zbyt chętnie umieszczane na półkach bibliotecznych, bo  to pozycja wielkoformatowa, zrobiona z rozmachem i (również edytorską) fantazją. Trzeba jednak mieć nadzieję, że bibliotekarze (naród pomysłowy!) uporają się jakoś z tym problemem i znajdą dla książki specjalne miejsce, na jakiejś specjalnej półce…

            Temat ujęto wszechstronnie – biologicznie, kulturowo, historycznie, estetycznie, ekologicznie, kulinarnie, medycznie, filozoficznie, matematycznie, astronomicznie, literacko, frazeologicznie, ciekawostkowo. I pewnie jeszcze… jakoś.

              Brak tu jednak (na szczęście) pedantycznej precyzji w przyporządkowywaniu informacji poszczególnym dziedzinom nauki. Liczne ciekawostki  pozwalają doświadczać nieskrępowanej formalnymi więzami radości obcowania z wiedzą.

            Cechą wspólną wszystkich ujęć jest klarowność wyjaśnień. Eliza Piotrowska kolejny raz udowadnia, że wie, jak pisać dla dziecka, żeby rozumiało. Nie sili się na szukanie wymyślnych środków przekazu. Informacje mają, co prawda, charakter encyklopedyczny, ale nie jest to całkiem suchy przekaz, bo czasem pojawiają się subtelne nawiązania  do sfery dobrze znanej dziecku (gdy mowa jest, na przykład, o tacie pingwinie, z gatunku pingwina cesarskiego, opiekującym się bardzo troskliwie jedynym jajkiem). Ufa inteligencji czytelnika. Nie boi się stosowania, gdy jest to uzasadnione, wtrętów w obcych językach – po łacinie, po rosyjsku, czesku, hiszpańsku. Dba, by materia była różnorodna i ciekawa. I jest. Nie musi jej dodatkowo ubarwiać a dzieci są – jak wiadomo – z definicji ciekawe świata i – na ogół – lubią dowiadywać się nowych rzeczy.

            Mnogość interesujących informacji idzie w parze z zamaszystą szatą graficzną, obfitującą w mnogość szczegółów (co młodzi czytelnicy cenią sobie wysoko).

                Przygaszone kolorystycznie (zatem niemęczące oka), ale wyraziste i zróżnicowane, co do form, rozkładówki zapraszają do uważnej obserwacji. Druk jest zróżnicowany – autorka założenia graficznego i ilustracji  operuje różnym krojem, wielkością i kolorem czcionki.

                   Nic tu nie jest nudne. Informacje, przemieszane na rozkładówkach z rysunkami, wyglądają trochę jak obrazki z wydrukowanych słów… Wizualnie, już na samym wstępie, bo w zetknięciu z intrygującą okładką (również autorstwa Asi Gwis), dzieje się dużo. Może za dużo? W pierwszej chwili sprawiać to może wrażenie tłoku, nadmiaru, nawet –  chaosu.

             Ale czy nasz świat na pewno jest uporządkowany?… Tak. Chaos, ale chaos, wynikający z nieogarnionej i na swój sposób zachwycającej obfitości (coś jak w wierszu Szymborskiej Urodziny).

                  Z takiego specyficznego chaosu wyłania się jednak – paradoksalnie – pewien porządek. Czytelnik otrzymuje szansę, by uchwycić powiązania pomiędzy odległymi sferami.

                   Architektura i jajko? Jak najbardziej, bo: artyści są poszukiwaczami form. Wielu z nich uważa, że jajko to wzór kształtu idealnego. Szczególnie architekci, których formy muszą być nie tylko piękne, lecz także praktyczne.

                           Czytelnik otrzymuje możliwość uzyskania perspektywy holistycznej. Świat to nie tylko prosta suma części, to całość, w której istnieją głębsze powiązania, nie zawsze mniej czy bardziej bezpośrednie, ale często wynikające ze, spajającej poszczególne elementy, myśli ludzkiej i ludzkiej zdolności do obserwacji.

                 Książka Elizy Piotrowskiej i Joanny (Asi) Gwis pokazuje też (w sposób nienachalny, ale wyraźnie zauważalny), jak ważne jest dostrzeganie konsekwencji naszych – ludzkich zachowań (na przykład w sferze ekologicznej) i jak ciekawe (niekiedy podobne, niekiedy diametralnie różne) jest myślenie ludzi w różnych rejonach świata. Popatrzmy na jajko z uwagą. Warto.

Hanna Diduszko

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *