Co zrobić z tą miłością?

 

Justyna Bednarek: Pan Kardan i przygoda z vetustasem. Ilustr. Adam Pękalski. (Warszawa: Wydawnictwo Bajka, 2017).

 

          Książki Justyny Bednarek są od ładnych paru lat prawdziwym przebojem. Niesamowite przygody dziesięciu skarpetek podbijają serca młodych (i starszych) czytelników, Jej książka Pięć sprytnych kun (nominowana w 2016 roku do nagrody Książka Roku Polskiej Sekcji IBBY) to kolejna pozycja, zapewniająca autorce  miejsce wśród najchętniej czytanych twórców literatury dziecięcej.

     Wydana w 2017 roku książka Pan Kardan i przygoda z vetustasem brawurowo zilustrowana przez Adama Pękalskiego (autora m.in. niezapomnianych ilustracji do książki Praktyczny pan Roksany Jędrzejewskiej-Wróbel) powinna, jak sądzę, być polecana młodym czytelnikom (7, 8+). Formalnie jest to mini-powieść. Na tyle krótka, by dziecko ośmio-, dziewięcioletnie (i nieco starsze), do którego jest adresowana,  poradziło sobie z samodzielną lekturą, na tyle zaś długa, by zawrzeć w niej naprawdę sporo ekscytujących zawiłości fabularnych, zróżnicowanych charakterologicznie postaci, a także dokonać intrygującego zderzenia świata z … zaświatem. Czytaj dalej Co zrobić z tą miłością?

Zaproszenie do zabawy w odrobinę starym stylu

 

Małgorzata Żółtaszek, ilustracje Paweł Pawlak, Basałyk i Psotka idą do pracy.  (Warszawa 2015, Poradnia K)

 

      Basałyk i Psotka idą do pracy to activity book. Jej wartość i siła tkwią przede wszystkim w tym, że jest zaproszeniem do twórczej zabawy w odrobinę starym stylu.  Odbiorcy (dzieci w wieku mniej więcej 5 – 8 lat) mają szansę zapomnieć o istnieniu telewizorów, smartfonów, tabletów –  fascynujących, choć pozbawionych ciepła ekranów. Mogą, dzięki książce, odkryć istnienie i atrakcyjność tekturowych pudełek, nadłamanych guzików, plastikowych nakrętek, plasteliny, sznurka, czy taśmy klejącej, z ich różnorodnością  i pełnymi tajemnic możliwościami. Czytaj dalej Zaproszenie do zabawy w odrobinę starym stylu

Samarkanda – miasto z tajemnicą, czyli wyprawy do Uzbekistanu część trzynasta

 

Październik 2018

        Poranek powitał nas słońcem. Śniadanie (trochę wędliny, ciekawy w smaku ser i owoce) zjedliśmy w niewielkiej jadalni hostelowej w towarzystwie dwóch eleganckich biznesmenów z Chin, z którymi wymieniliśmy poranne uprzejmości.  Ich obecność specjalnie nas nie zdziwiła. Chiny są przecież blisko. O rzut beretem. Towary made in China, które tutaj też są obecne, wyglądają jednak zupełnie inaczej niż u nas. Jakieś porządniejsze, lepszego gatunku. Może to bliskość Chin sprawia, że tutaj docierają produkty lepszej jakości?…

        Było dość ciepło (27, może 28 stopni…), więc – przyodziani wreszcie w lekkie szatki – ruszyliśmy do pobliskiego historycznego kompleksu Registan. Po dziesięciu – mniej więcej – minutach zabłysła przed nami (nie wiadomo skąd, bo deszcz nie padał) dziwna kałuża. Właściwie – plama wody na chodniku. Była kusząco lśniąca, rozległa, ale płytka.

Czytaj dalej Samarkanda – miasto z tajemnicą, czyli wyprawy do Uzbekistanu część trzynasta

Kot o imieniu Kot (czyli latająca niańka) – z cyklu „Opowiadania Jedynej Córeczki”

 

           Oprócz Starszego Brata mam też od niedawna Małego Braciszka, ale on się na razie tak bardzo nie liczy, bo, jeśli go mama akurat nie karmi, to leży w łóżeczku i śpi, czasem mu tylko zmieniam pieluszkę, kiedy do mamy przychodzi Uczeń.

                 Mam też kota o imieniu Kot. Próbowaliśmy ze Starszym Bratem nadać mu jakieś inne imię, ale żadne nie chciało się przyjąć. Jak wołaliśmy Tycia!,  to mama wołała Kocica, Kot! Kot szedł do mamy… Jak wołaliśmy Puma!, to tata wołał: Hej, Kot, ty zbóju, pójdź sam! Kot zaraz leciał do taty… Czytaj dalej Kot o imieniu Kot (czyli latająca niańka) – z cyklu „Opowiadania Jedynej Córeczki”

Święto mandarynki

 

            Biały obrus? Jest! Cztery porcelanowe talerze? Tak. Już stawiamy je na stole. Tata przyjdzie dziś jeszcze później niż zwykle (jedzie do drugiej pracy, na sam koniec miasta), więc jego talerz (piąty) będzie na razie stać sobie z boku. Trudno. Musi, niestety, świętować coś (nie wiadomo, co) osobno. Czytaj dalej Święto mandarynki