Dziennik podróży do Gruzji. Dzień siódmy. Droga do Adżarii.

Wrzesień 2013

Skocz do galerii
7 września: światełko dla Viktora i podróż do Batumi

 

Przed ostatecznym wyjazdem ze stolicy Gruzji postanowiliśmy zajrzeć jeszcze na chwilę na cmentarz, by pożegnać Viktora i zapalić mu – polskim zwyczajem – światełko… Posiedzieliśmy, podumaliśmy i, cóż, pojechaliśmy…

Ruszyliśmy w stronę Adżarii. Czytaj dalej Dziennik podróży do Gruzji. Dzień siódmy. Droga do Adżarii.

Dziennik podróży do Gruzji. Dzień szósty. Wielka Gruzińska Droga Wojenna i wiatr

Wrzesień 2013

Skocz do galerii

6 września: na Wielkiej Gruzińskiej Drodze Wojennej; u stóp Kazbeku

Wreszcie nadszedł dzień, kiedy wyruszyliśmy na najbardziej chyba znany i najczęściej przedstawiany we wszelkich opisach szlak. Oto mieliśmy wkroczyć (ściślej – wjechać) na Wielką Gruzińską Drogę Wojenną! Naszym celem było dotarcie do stóp Kazbeku, wyniosłego pięciotysięcznika, do którego pielgrzymują od ponad 150 lat rzesze alpinistów (pierwsze wejście na Kazbek miało miejsce w 1868 roku). Pogoda tym razem dopisywała. Piątek, 6 września okazał się pięknym, słonecznym dniem. Czytaj dalej Dziennik podróży do Gruzji. Dzień szósty. Wielka Gruzińska Droga Wojenna i wiatr

Wprost do serca

 

Oliver Jeffers, Chłopiec i pingwin. Przekład Michał Rusinek. Warszawa 2010. Wydawnictwo “mam”.

Oliver Jeffers to młody, pochodzący z Belfastu a zamieszkały w Nowym Jorku artysta, autor obrazów, instalacji a także cenionych książek obrazkowych. Wystawia swoje prace w galeriach Nowego Jorku, Londynu, Waszyngtonu i Dublina, a także dalekiego Sydney i rodzinnego Belfastu. Teraz jego książki obrazkowe zaczęły docierać również do Polski. Czytaj dalej Wprost do serca

A PAMIĘTACIE, jak szykowano wspólne śniadania i nie wszyscy się załapywali?

         Od czasu do czasu ktoś (przeważnie Walec, który zawsze czuł się  odpowiedzialny za integrację grupy) rzucał hasło wspólnego śniadania. Zwyczaj ten, obecnie pojawiający się w formie szczątkowej, miał swoich zwolenników i przeciwników. Jego zwolennikami były albo osoby nadzwyczaj towarzyskie, albo te, którym akurat kończyły się na łodzi zapasy jedzenia… Czytaj dalej A PAMIĘTACIE, jak szykowano wspólne śniadania i nie wszyscy się załapywali?

Baśniowo, ciekawie, literacko…

 

Maria Ewa Letki, Król i mgła. Ilustracje Ewa Poklewska-Koziełło. (Warszawa 2012). Wydawnictwo „Bajka”.

   Opowiedzieć bajkę – cóż prostszego? Ma być król, królowa, królewna, szambelan, dwór, no i jakaś przygoda, najlepiej odrobinę zaczarowana… Dziecięce marzenie o bajce spełnia Król i mgła, książka Marii Ewy Letki, autorki wielce zasłużonej dla literatury dla młodych i najmłodszych czytelników. Czytaj dalej Baśniowo, ciekawie, literacko…

Dziennik podróży do Gruzji. Dzień piąty. Kachetia. Łaźnia w Tbilisi.

Wrzesień 2013

Skocz do galerii

5 września: Kachetia – kraina wina, cudu mleka,  Aleksandra Czawczawadze i zagubionych w lesie cerkiewek. Baba-matrioszka w tbiliskiej łaźni na dobranoc.

            Kolejny dzień – to miała być wyprawa winna. O Kachetii naczytaliśmy się, że to region słynący z uprawy winnej latorośli i sądziliśmy (jak się okazało raczej naiwnie), że pokosztujemy tutejszego wina, może nawet wprost od producentów. Jednak zapomnieliśmy o tym, że Kachetia to nie Węgry, a wieś Mukuzań to nie Eger… Fabryczki, gdzie produkowano wino, co prawda widzieliśmy, ale były odrapane i wyglądały na kompletnie wymarłe. To, co mogło być ciekawe, zamknięto na cztery spusty. Wieś – Mukuzań, której nazwę pamiętałam i kojarzyłam z nazwą wina pochodzącego z Gruzji a sprzedawanego w Polsce od lat (pojawiało się jeszcze w czasach PRL-u), okazała się miejscem, gdzie diabeł mówi dobranoc. Czytaj dalej Dziennik podróży do Gruzji. Dzień piąty. Kachetia. Łaźnia w Tbilisi.

Dziennik podróży do Gruzji. Dzień czwarty. Dawna stolica i miasto wykute w skale

Wrzesień 2013

Skocz do galerii

4 września: Dawna stolica i miasto wykute w skale

Po malowniczej, lecz męczącej wyprawie przez step postanowiliśmy jednogłośnie, by kolejny dzień był bardziej wypoczynkowy. Jako cel wyznaczyliśmy sobie najpierw Mcchetę, czyli dawną stolicę starożytnej Iberii (razem z Kolchidą weszła w skład późniejszej Gruzji), położoną nieopodal obecnej stolicy Gruzji. Potem zdecydowaliśmy odwiedzić jedno ze słynnych skalnych miast – Uplistsikne, usytuowane też w pobliżu, bo nieco za Gori oddalonym od Tbilisi o mniej więcej 80 km. Czytaj dalej Dziennik podróży do Gruzji. Dzień czwarty. Dawna stolica i miasto wykute w skale

Miłość jak drzewo

 

Angela Nanetti, Mój dziadek był drzewem czereśniowym. Przełożyli Jarosław Mikołajewski i Magdalena Mikołajewska, „Nasza Księgarnia”. (Warszawa 2007)

            Są książki, które chwytają za gardło. Taka właśnie jest powieść włoskiej pisarki, Angeli Nanetti Mój dziadek był drzewem czereśniowym. Mówi o mocy miłości do natury i o sile więzi istniejącej wśród ludzi różnych pokoleń, o działaniu i o potędze dziecięcej determinacji. To również wielka pochwała zrozumienia i prawdy. Czytaj dalej Miłość jak drzewo