Z Pędrkiem Wyrzutkiem przez świat

 

 

 

Stefan Themerson, Przygody Pędrka Wyrzutka. Z ilustracjami Franciszki Themerson. Wydawnictwo ISKRY, Warszawa 2002

http://iskry.com.pl

         Dobrze od czasu do czasu odwiedzać antykwariaty i rozmaite centra tanich książek. No i jest przecież allegro… Właśnie tam można znaleźć prawdziwe perły, których nie uświadczy się w księgarniach. Taką właśnie perłą jest powiastka Przygody Pędrka Wyrzutka Stefana i Franciszki Themersonów, pary znakomitych artystów,  wysoko cenionych przez krytykę, niektórych filozofów i polonistów, ale stosunkowo mało znanych (lub w ogóle nieznanych) młodszym i starszym czytelnikom oraz popularyzatorom literatury dziecięcej z urzędu, czyli nauczycielom i bibliotekarzom.     

         Wydawnictwo Iskry wydało tę pozycję w roku 2002 (pierwsze polskie wydanie – to rok 1958) i fakt ten został zauważony (obszerna nota w Nowych Książkach – R. 2003, nr 4, s.79), recenzja w Gazecie Wyborczej), co nie zmienia istoty rzeczy: wspaniali, wszechstronni artyści (wielce zasłużeni również dla książki dziecięcej; stworzyli razem 15 ważnych, pod wieloma względami nowatorskich pozycji adresowanych do dzieci) i ich bohater Pędrek Wyrzutek, który w poszukiwaniu własnej tożsamości wędruje nie tylko od przygody do przygody, ale i (autotematycznie!) od rozdziału do rozdziału, są stanowczo zbyt mało obecni w świadomości czytelniczej. Aby to zmienić, może warto ponawiać takie działania jak gdański festiwal Świat według Themersonów (1993), dobrze przy różnych okazjach przypominać o dokonaniach tej pary. Więc, choć od drugiego wydania Przygód Pędrka Wyrzutka minęło już wiele lat, może nie zaszkodzi zadbać o to, by tę mądrą i szalenie zabawną historię poznało jak najwięcej dzieci, które mają wyobraźnię, a przy tym lubią nie tylko się śmiać, ale i myśleć. Warto jej poszukać. Oby nie trafiła do składów makulatury…

           Themersonowie byli małżeństwem artystycznym, pięknie realizowali wzór bogatego życia we dwoje. Udało im się to, o czym wielu artystów może tylko zamarzyć – wspólna droga w życiu i w sztuce. Realizowali swoje pasje twórcze, a mieli ich wiele (film, fotografia, malarstwo, literatura, muzyka) częściowo razem, ale także osobno, pozostawiając współmałżonkowi przestrzeń wolności i pole do własnego działania. Niewielkich rozmiarów książeczka o Przygodach Pędrka Wyrzutka jest rezultatem ich wspólnej pracy.

              Widać tu, że para bawiła się świetnie, układając książkę – zapewne – nie tylko z myślą o dzieciach, ale i o sobie samych a także o innych dorosłych, którzy zachowali w sobie dziecięcą siłę wyobraźni i, tak częsty u dzieci, pociąg do purnonsensu a także (często nieuświadomioną) niechęć do schematu.

            Łamanie schematów (w tym – również schematów językowych) to częsta zabawa dzieci i artystów, kryje się za nią najprawdopodobniej tęsknota za wolnością, o którą tak trudno zarówno w sztuce, jak i w ogóle w życiu. Bohater całej historii (opisany na dwa sposoby: literacko – z prostotą, dowcipem i finezją – przez Stefana Themersona i graficznie – z finezją, dowcipem i prostotą – przez Franciszkę) nie wie, kim jest, bo otoczenie widzi go bardzo rozmaicie (ludziom przypomina psa, psom – człowieka, kotom – rybę, rybom – słowika). W końcu postanawia odnaleźć kogoś, kto udzieli mu Ostatecznej Odpowiedzi. Trafia jednak na zadufanych przemądrzalców, nieszczęśliwych nieudaczników, niewyżytych artystów, czy głupich urzędników.

        Streścić tej książki nie sposób, podobnie jak mijałoby się z celem streszczanie Alicji w Krainie Czarów. Humor tej powiastki filozoficznej (tak zdecydowała się określić tę pozycję profesor Gertruda Skotnicka –Z literackich kręgów dzieciństwa i dojrzewania. Studia i szkice. Wyd.. Wacław Bagiński i Synowie, Wrocław 1999 ) kryje się w ciągłej grze ze schematem, któremu (niezależnie od wieku) jakoś hołdujemy.

            Owo ponawiane ciągle przekraczanie schematu staje się źródłem różnych odmian komizmu. Schemat ten dotyczy różnych warstw – począwszy od języka (np. bohaterka – pani Metaferajn, żona Kapitana Metaferajna – śpiewa swoją historię: mieszkałam sobie w mieście stołecznym; / Postradał swój statek i do mnie powrócił,/iśmymieszka lisewmieście stołecznym;/ I znów szukać wyruszył nowego okrętu,/ i mieszkałam sobie w mieście stołecznym;/ Aż naraz deszcz, ulewny deszcz,/na wielkie spadłmia stosto łecz…), poprzez konstrukcję bohatera (zarówno głównego, jak i innych postaci pojawiających się w świecie przedstawionym), akcję (zakłócaną autotematycznymi zabawami), aż po warstwę sensów (np. gdy już spodziewamy się, że bohater znalazł odpowiedź na pytanie, kim jest, patrząc do lustra, okazuje się, że lustro to staje się elementem scenografii teatralnej i wszystko znowu wieje niepewnością, choć Pędrek Wyrzutek wydaje się zadowolony…).

            Książka Themersonów jednocześnie bawi i pomaga w odkrywaniu świata wartości. Ta jednoczesność oddziaływania jest jej wielką siłą i stanowi o jej oryginalności. Nie byłaby możliwa, gdyby tekst Stefana oddzielić od rysunków Franciszki. Jakie wartości zdołamy  odkryć w Przygodach Pędrka Wyrzutka zależy w bardzo wielkim stopniu od naszej wrażliwości i inteligencji, zapewne również od naszego wieku, bo z nim wiąże się doświadczenie i życiowe, i czytelnicze, i estetyczne. Z wiekiem wiąże się też pewnego rodzaju wytrenowanie w myśleniu.

            Książka Themersonów daje dzieciom możliwość podjęcia solidnego, a przy tym wcale niemęczącego, bo odbywanego z uśmiechem, treningu. Zaowocuje on być może tym, że dziecko, które zapoznało się z historią szukającego swej tożsamości, jakże delikatnego (narysowanego subtelną kreską) Pędrka Wyrzutka, pokracznie nieszczęśliwego kapitana Metaferajna (przywiązanego do swej drabiny, choć jego nazwisko znaczy przenoś…), czy też potężnej harfistki, byłej bębnistki – pani Metaferajn, zechce przeczytać całość raz jeszcze, a potem jeszcze raz i znowu… Odsłonią się wówczas kolejne sensy. Może pojawi się myśl o wolności, do której się tęskni i ku której, na przekór bezdusznej głupocie, próbuje się na różne sposoby dążyć. Może zrodzi się myśl o delikatnym pięknie, które nas – mimo wszystko –  otacza i o ułudzie, w której tkwimy, często na własne życzenie.

 

Hanna Diduszko

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *