Ileż można…

 

Ileż można

o niebie odbitym

 w kałuży

o brzozie jesiennej

ogołoconej z liści

            o podmuchach

            i poszumach

            o jurnej czerwieni jabłka

            i smukłej talii gruszy

Trzeba by

o tym

co ważne

            Tylko

co zrobić

gdy nagle

mokry kamyk

tak głupio błyśnie w słońcu

z uśmiechem

od ucha do ucha

 

           

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.