Borowice

       Podobno każdy prawdziwy mężczyzna musi służyć w wojsku. Mój mąż też tam wylądował. Trafił do tak zwanej Szkoły Oficerów Rezerwy w Jeleniej Górze, gdzie mu ogolono wspaniałe Kmicicowe wąsy, wbito w mundur i zaczęto ganiać po okolicznych wzgórzach. Ja wzięłam dziecko pod pachę i, jak prawdziwa Rzymianka, zainstalowałam się nie opodal, w małej, zakopanej w górach wioseczce, gdzie miałam wcale dogodną metę. Czytaj dalej Borowice

Czy może istnieć coś, czego nie ma?

Maria Marjańska-Czernik, Nic. Ilustrowała Krystyna Lipka – Sztarbałło. Warszawa 2008. Wydawnictwo Piotra Marciszuka „Stentor” (KORA)

„Kiedy wymawiam słowo „Nic”/ stwarzam coś, co nie mieści się w żadnym niebycie”- napisała Wisława Szymborska w wierszu „Trzy słowa najdziwniejsze”, natomiast Maria Marjańska-Czernik, która poetką nie jest, ale jest pisarką, tłumaczką i znawczynią nie tylko  książki, ale i, najwyraźniej, psychiki dziecięcej, usiadła i  –  razem z ilustratorką – Krystyną Lipką-Sztarbałło stworzyła „Nic”. Taki właśnie tytuł nosi pięknie wydana, adresowana do przedszkolaków i uczniów najmłodszych klas, książka tego tandemu autorek.

Czytaj dalej Czy może istnieć coś, czego nie ma?

Zalesie

    Zalesie  było  niegdyś  dość  znaną  letniskową  miejscowością podwarszawską, gdzie bywało eleganckie towarzystwo.  Teraz  bywa tam towarzystwo już nie tak bardzo eleganckie, przeważnie po  to, by się popluskać w basenie, poleżeć  sobie  na  lekko  zaśmieconej trawce  lub  też  wyhasać  się  w  okolicznych,   ciągle   jeszcze malowniczych lasach. Czytaj dalej Zalesie

Znikająca bazylika i inne dziwy Neapolu

Grudzień 2016

Skocz do galerii

Neapol na bis

            Udało się! Powrót do Neapolu się ziścił. Byłam tam osiemnaście lat termu (a wydaje się, że wczoraj…) i bardzo chciałam wrócić. Dlaczego? Po pierwsze dlatego, że marzyło mi się, by Neapol zobaczył również Rysiek. Byłam pewna, że mu się spodoba. Chcemy – na ogół – dzielić się naszymi dobrymi wrażeniami z najbliższymi. To naturalne. Czytaj dalej Znikająca bazylika i inne dziwy Neapolu

Czy naprawdę zasypano północne jeziora? Mazurskie historie i różne opowieści. Coś na kształt wstępu

Skocz do galerii

           Tak jakoś wyszło, że od lat pływamy sobie po Mazurach. Grupka pączkuje – dochodzą kolejne osoby, niektóre się wykruszają, ale z kolei przybywają dzieci i po jakimś czasie obrastają w swoich (już własnych) mazurskich załogantów…

       Dzieci, jak to dzieci, dorastają i – naturalną koleją rzeczy – odrywają się od starców, pływają własnymi drogami, no ale niekiedy dochodzi do spotkań gdzieś na szlaku. Trwa to od lat. Ilu? Gdyby liczyć od początku to… Czytaj dalej Czy naprawdę zasypano północne jeziora? Mazurskie historie i różne opowieści. Coś na kształt wstępu

Wycieczka do Rosji czyli Nie pierieżywaj, dusza moja…

Czerwiec 2016

Skocz do galerii

Motywacje podjęcia podróży do Rosji były różne.
– No bo Zbyszek rzucił taki pomysł, a on ma fajne pomysły.
– Wielki Brat… Warto przypatrzeć mu się z bliska. Choćby trochę.
– Język. Czy jeszcze coś zostało w głowie?
– Dobre towarzystwo. Mocne alkohole. Trzeba dać się nieść nurtowi zdarzeń, póki jeszcze starcza sił. Tym razem w Rosji. Tam alkohol bywa naprawdę mocny.
– Doświadczyć Rosji… Choćby trochę. Warto spróbować…
– Ermitaż i pałace Sankt Petersburga… Obcowanie ze sztuką.
– Pociągające zestawienie: antycypacja i rzeczywistość.
– Przestrzeń. Przyroda. Dzikość. Egzotyka północy. Jak tam jest? Co z tymi białymi nocami?
– Ludzie…
– Jak to się ma do Wilka (Wilczy notes, Wołoka), Sołżenicyna (Archipelag Gułag), Prilepina (Klasztor), Stasiuka (Wschód)?

Czytaj dalej Wycieczka do Rosji czyli Nie pierieżywaj, dusza moja…

Rzym pod chmurką

Grudzień 2014

Skocz do galerii

      Relacje z podróży lepiej pisać na bieżąco. Potem wiele umyka. Często pozostają w pamięci  sprawy wcale nie najistotniejsze, ani nawet nie te, które – zdawałoby się –  mocno przykuły uwagę. Pamięć jest dziwnym wędrowcem. Wędruje sobie po gościńcu czasu i robi przystanki, kiedy jej samej się zechce… No ale ponieważ nie napisałam relacji z urodzinowego wyjazdu do Rzymu w roku 2014, więc spróbuję to naprawić, biorąc pod uwagę specyfikę przystanków pamięci. Lepiej późno niż wcale, że się tak (niezwykle odkrywczo) wyrażę. Czytaj dalej Rzym pod chmurką