Rzeka ciężka od piachu
wyrzuca z siebie wyspy Czytaj dalej „Wyspy na rzece”
Konstanty Ildefons Gałczyński, Kronika olsztyńska i inne zielone wiersze. Ilustracje Ela Wasiuczyńska. Lidzbark Warmiński 2025. (Książka powstała z inicjatywy Stowarzyszenia Kobiet „Miej Marzenia” oraz Oranżerii Kultury – Miejskiej Biblioteki Pedagogicznej w Lidzbarku Warmińskim)
Zdarzają się na świecie takie miejsca (nie ma ich wcale zbyt wiele), gdzie wraca się z lekko bijącym sercem. Pamięta się stamtąd jakieś dźwięki, wzruszenia bliskich, współobecnych osób, jakieś opowieści, promienie słońca, które ułożyły się w specjalny sposób… Do takich „moich” miejsc należy Leśniczówka Pranie, położona nad cichym (nie tylko dlatego, że formalnie objętym strefą ciszy…) Jeziorem Nidzkim, na Mazurach. Czytaj dalej „Wiersze i obrazy z Leśniczówki Pranie”
Dziękuję
Rzeko
za hojne poranki
pełne mgieł deszczu słońca
za południa
naznaczone chmurami tęczą upałem Czytaj dalej „Wdzięczność”
Z niejakim żalem opuściliśmy malownicze Garze. Szkoda, że nie było nam dane zwiedzić klasztoru, jak powiedział Naszgie, jednego z ważniejszych obiektów sakralnych w Tybecie, ale cóż… Takie niespodzianki zdarzają się w podróży. Garze pozostało nam w pamięci jako pięknie położone miasteczko rzemiosła – pełne kolorów, eleganckie, ale i, miejscami, niebogate (co zaobserwowaliśmy, krążąc w deszczu po okolicach bazaru)… Pozostało tu sporo ducha tybetańskiego – sklepy z tradycyjnymi ubraniami, małe, tanie knajpki (nie wszystkie tak eleganckie jak nasz White Yak…). W czasie śniadania towarzyszyli nam jednak chińscy biznesmani, którzy zatrzymali się w tybetańskim hotelu (być może z powodu niższej ceny) i zapewne mieli tu sporo spraw do załatwienia. Tybetańczycy też byli. Pili podawaną na śniadanie herbatę po tybetańsku… Czytaj dalej „ Dolina Dzongsar – droga przez cudne manowce”
Rankiem, wypoczęta i rześka jak skowronek, z uczuciem wyspania (organizm w końcu przyjął do wiadomości zmianę czasu) i z sercem, które znów chwyciło właściwy rytm (mimo, że nocleg wypadał na wysokości 3820 m.n.p.m….), wysłuchałam relacji Ryśka. Podczas, gdy ja spoczywałam w ramionach niejakiego Morfeusza, Kolega Małżonek udał się jeszcze wieczorem na miasto…
Tam trafił na kobiety i mężczyzn, tańczących w kręgu, w takt tybetańskiej muzyki (potem jeszcze dwukrotnie patrzyliśmy na takie uliczne tańce, ale tutaj, w tym niewielkim, nomadzkim miasteczku, miało to wymiar chyba najbardziej autentyczny). Był też świadkiem niezwykłej scenki: oto na kolorowej uliczce pojawiły się dwie (ponoć bardzo urodziwe…) dzieweczki… Miały przy sobie jakieś torby, czy raczej – sakwy. Przybyły najprawdopodobniej po sprawunki. Na koniach… Czytaj dalej „Przez krainę nomadów”
Z pewnym żalem pożegnaliśmy naszą staruszkę – siedemsetletnią wieżę strażniczą. Chciałoby się pobyć w tym miejscu nieco dłużej… Ale – co robić?… Czas w drogę. Czytaj dalej „Spojrzenie na Dach Świata”
Podczas wyjątkowo gwarnej kolacji w rodzinnej pizzerii Garum w naszym Roccatederighi wpadliśmy na pomysł, by następnego dnia wybrać się na Elbę. Oczywiście – promem. Niedziela na Elbie. Czy to nie piękne?… Pomysł zrodził się przy karafce vino locale, w czasie nielicznych chwil względnego spokoju… Obok nas, przy zestawionych stołach biesiadowała wielopokoleniowa włoska rodzinka, tyleż sympatyczna, co hałaśliwa… Czytaj dalej „Toskania na bis… Elba, zupełnie niehistorycznie…”

Marcin Szczygielski, Antosia w bezkresie. Instytut Wydawniczy Latarnik im. Zygmunta Kałużyńskiego. Warszawa 2022
Niespodziewane, dramatyczne zmiany, jakie niesie los, rozmaitość typów ludzkich, piękna i groźna przyroda, sowiecka propaganda i system oświatowy, wreszcie – mrożące krew w żyłach opowieści – z tym właśnie styka się jedenastoletnia Antosia, tytułowa bohaterka kolejnej książki Marcina Szczygielskiego. Czytaj dalej „Terra incognita”
Ciociu, jedźcie koniecznie do Saturni i Pitigliano! Tam jest fantastycznie! – taki sms przyszedł do mnie od bratanicy Kolegi Małżonka, która wiele razy odwiedzała Toskanię i ma tam swoje ulubione miejsca.
Wiedzieliśmy, że Terme di Saturnia uważane są za jedną z większych atrakcji turystycznych Toskanii i, wiedzeni ciekawością oraz zachętami bywalców (potwierdzonymi sms-em!), postanowiliśmy, nie bez pewnego wahania, osobiście sprawdzić, jak tam jest. Czytaj dalej „Toskania na bis… Terme di Saturnia (Cascate de Mulino), Pitigliano”