Dziennik podróży do Gruzji. Dzień pierwszy. Dzień drugi

Wrzesień 2013

Skocz do galerii

1 września: Gruzja przez szybkę

To początek roku szkolnego. Uff! Co za ulga. Mnie już to nie dotyczy. Jestem wreszcie wolnym człowiekiem i mogę brać urlop również wtedy, gdy trwa rok szkolny, a więc na przykład we wrześniu.

Lecimy Wizzarem do Gruzji. Ludka i Walec z nami. W samolocie przestawiamy zegarki o dwie godziny do przodu. Wszyscy jesteśmy mocno podekscytowani. Co nas czeka w tym kraju – tyleż egzotycznym i pociągającym, co dziwnym, tajemniczym a może i niebezpiecznym?  Viktor Domukchovski i jego żona Rusudan wielokrotnie opowiadali nam o Gruzji, ale uprzedzali, że z odwiedzinami lepiej chyba poczekać na lepszy czas. Poczekaliśmy. Może trochę zbyt długo. Teraz jedziemy na grób Viktora i po to, by zobaczyć jego kraj. Czytaj dalej „Dziennik podróży do Gruzji. Dzień pierwszy. Dzień drugi”

Znikająca bazylika i inne dziwy Neapolu

Grudzień 2016

Skocz do galerii

Neapol na bis

            Udało się! Powrót do Neapolu się ziścił. Byłam tam osiemnaście lat termu (a wydaje się, że wczoraj…) i bardzo chciałam wrócić. Dlaczego? Po pierwsze dlatego, że marzyło mi się, by Neapol zobaczył również Rysiek. Byłam pewna, że mu się spodoba. Chcemy – na ogół – dzielić się naszymi dobrymi wrażeniami z najbliższymi. To naturalne. Czytaj dalej „Znikająca bazylika i inne dziwy Neapolu”

Czy naprawdę zasypano północne jeziora? Mazurskie historie i różne opowieści. Coś na kształt wstępu

Skocz do galerii

           Tak jakoś wyszło, że od lat pływamy sobie po Mazurach. Grupka pączkuje – dochodzą kolejne osoby, niektóre się wykruszają, ale z kolei przybywają dzieci i po jakimś czasie obrastają w swoich (już własnych) mazurskich załogantów…

       Dzieci, jak to dzieci, dorastają i – naturalną koleją rzeczy – odrywają się od starców, pływają własnymi drogami, no ale niekiedy dochodzi do spotkań gdzieś na szlaku. Trwa to od lat. Ilu? Gdyby liczyć od początku to… Czytaj dalej „Czy naprawdę zasypano północne jeziora? Mazurskie historie i różne opowieści. Coś na kształt wstępu”

Rzym pod chmurką

Grudzień 2014

Skocz do galerii

      Relacje z podróży lepiej pisać na bieżąco. Potem wiele umyka. Często pozostają w pamięci  sprawy wcale nie najistotniejsze, ani nawet nie te, które – zdawałoby się –  mocno przykuły uwagę. Pamięć jest dziwnym wędrowcem. Wędruje sobie po gościńcu czasu i robi przystanki, kiedy jej samej się zechce… No ale ponieważ nie napisałam relacji z urodzinowego wyjazdu do Rzymu w roku 2014, więc spróbuję to naprawić, biorąc pod uwagę specyfikę przystanków pamięci. Lepiej późno niż wcale, że się tak (niezwykle odkrywczo) wyrażę. Czytaj dalej „Rzym pod chmurką”