Wycieczka w Deltę Dunaju

              Tulcza… Ostatnie miasto na szlaku Dunaju, który właśnie tutaj kończy swą europejską podróż. Po 2888 kilometrach wędrówki rozdziela się na trzy ramiona – Kilię, Sulinę i Sfântu Gheorghe (Święty Jerzy) i wpada w objęcia Morza Czarnego. Ta potężna rzeka zostawia za sobą Budapeszt, Wiedeń, Bratysławę, Belgrad, Ratyzbonę, Ulm, Linz, Nowy Sad, Ingolstadt, Ruse, Estergom, Gyor, Vukowar i parę innych miast. Płynie od Gór Schwarzwaldu, by na końcu swojej drogi dotrzeć do Tulczy i rozpłynąć się w olbrzymią deltę, zwaną czasem Amazonią Europy. Czytaj dalej Wycieczka w Deltę Dunaju

Rumunia we wrześniu – część trzecia. Sighişoara. Przejazd przez  transylwańskie wsie i Karpaty Wschodnie. Nocleg w górach. Dojazd do Tulczy (ujście Dunaju) – jesteśmy u celu.

 

     Zamierzaliśmy wyruszyć w drogę możliwie wcześnie, czyli zaraz po szybkim prysznicu w niedomykającej się łazience i po śniadaniu. Gospodarz miał nam  przynieść zamówione poprzedniego wieczora wino, ale, niestety, pokręcił się i gdzieś przepadł. Nie mogliśmy przedłużać oczekiwania. Perspektywa długiej trasy nie pozwalała na takie fanaberie.

      Ruszyliśmy w stronę Tulczy nad Dunajem, gdzie poprzedniego wieczora dotarli już nasi współtowarzysze. Zarezerwowali nam nocleg w hotelu, zapewniając, że tym razem na pewno nie będzie kłopotów z trafieniem…

       Bardzo nastawałam na to, by zrobić przerwę w podróży w Sighişoarze, mieście, które utkwiło nam w pamięci z poprzedniego rumuńskiego wyjazdu. Czytaj dalej Rumunia we wrześniu – część trzecia. Sighişoara. Przejazd przez  transylwańskie wsie i Karpaty Wschodnie. Nocleg w górach. Dojazd do Tulczy (ujście Dunaju) – jesteśmy u celu.

Rumunia we wrześniu. Turda. Nocleg w winnicy. Salina. Spacer po mieście. Wąwóz Turda.

 

 

Wrzesień 2019

    Do Turdy dotarliśmy po południu. Jadąc autostradą, obserwowaliśmy z oddali imponujący ogromem Wąwóz Turda, który miał się stać naszym celem następnego dnia. Byliśmy pełni nadziei i ciekawości…

    Jednakże, po przyjeździe do miasta, okazało się, że nic nie jest proste… Zwłaszcza dotarcie do zarezerwowanego wcześniej noclegu… Czytaj dalej Rumunia we wrześniu. Turda. Nocleg w winnicy. Salina. Spacer po mieście. Wąwóz Turda.

Rumunia we wrześniu. Droga do Turdy przez Słowację i Węgry (pierwszy i drugi dzień wrześniowej wycieczki)

 

 

         O ponownym odwiedzeniu Rumunii myśleliśmy od lat. Chcieliśmy zobaczyć przede wszystkim Deltę Dunaju (krainę zwaną czasem europejską Amazonią), zarówno ze względu na jej naturalne piękno i dzikość, jak i wyjątkowo liczną obecność ptaków. U nas widywaliśmy ptaki na rozlewiskach Biebrzy, gdzie byliśmy parokrotnie w czasie wiosennych ptasich ciągów, obserwowaliśmy je, pływając po Biebrzy kajakiem, od lat obcujemy z ptakami na mazurskich jeziorach, a od jakiegoś czasu mamy je na co dzień na Bugu i wokół niego, tuż koło naszego podlaskiego domku… Ptaki wzywały. Rumunia wzywała.

         Kilkanaście lat temu przejechaliśmy całą, naznaczoną wielokulturowością, co wydawało nam się bardzo ciekawe, Transylwanię. Towarzyszyła nam wówczas tylko Nasza Najmłodsza Pociecha (wówczas młodszy nastolatek, dziś trzydziestojednoletni mężczyzna…), starsze dzieci chadzały już wtedy własnymi, prawie dorosłymi drogami… Czytaj dalej Rumunia we wrześniu. Droga do Turdy przez Słowację i Węgry (pierwszy i drugi dzień wrześniowej wycieczki)

Kot zamiast tabletki, czyli jak tu żyć…

 

Roksana Jędrzejewska-Wróbel, Praktyczny pan. Ilustracje Adam Pękalski. Wydawnictwo Bajka (Warszawa 2016).

 

  Roksana Jędrzejewska-Wróbel od lat pisze książki dla dzieci młodszych. Praktyczny pan, pozycja sprzed trzech lat, to krótkie opowiadanie zaadresowane przewrotnie  właściwie zarówno do dzieci, jak i do dorosłych. I jedni, i drudzy będą mieli nad czym się zastanowić i, co równie ważne, o czym porozmawiać, bo Praktyczny pan w sposób prosty mówi o sprawach podstawowych i ważnych dla każdego, niezależnie od wieku – o tym, czy coś uważane za praktyczne jest naprawdę tak istotne, jak się wydaje i absolutnie konieczne. O tym, czy porządek zawsze poprawia jakość życia. O tym wreszcie, co jest człowiekowi potrzebne do szczęścia. Czytaj dalej Kot zamiast tabletki, czyli jak tu żyć…

Co zrobić z tą miłością?

 

Justyna Bednarek: Pan Kardan i przygoda z vetustasem. Ilustr. Adam Pękalski. (Warszawa: Wydawnictwo Bajka, 2017).

 

          Książki Justyny Bednarek są od ładnych paru lat prawdziwym przebojem. Niesamowite przygody dziesięciu skarpetek podbijają serca młodych (i starszych) czytelników, Jej książka Pięć sprytnych kun (nominowana w 2016 roku do nagrody Książka Roku Polskiej Sekcji IBBY) to kolejna pozycja, zapewniająca autorce  miejsce wśród najchętniej czytanych twórców literatury dziecięcej.

     Wydana w 2017 roku książka Pan Kardan i przygoda z vetustasem brawurowo zilustrowana przez Adama Pękalskiego (autora m.in. niezapomnianych ilustracji do książki Praktyczny pan Roksany Jędrzejewskiej-Wróbel) powinna, jak sądzę, być polecana młodym czytelnikom (7, 8+). Formalnie jest to mini-powieść. Na tyle krótka, by dziecko ośmio-, dziewięcioletnie (i nieco starsze), do którego jest adresowana,  poradziło sobie z samodzielną lekturą, na tyle zaś długa, by zawrzeć w niej naprawdę sporo ekscytujących zawiłości fabularnych, zróżnicowanych charakterologicznie postaci, a także dokonać intrygującego zderzenia świata z … zaświatem. Czytaj dalej Co zrobić z tą miłością?