Rumunia we wrześniu – część trzecia. Sighişoara. Przejazd przez  transylwańskie wsie i Karpaty Wschodnie. Nocleg w górach. Dojazd do Tulczy (ujście Dunaju) – jesteśmy u celu.

 

     Zamierzaliśmy wyruszyć w drogę możliwie wcześnie, czyli zaraz po szybkim prysznicu w niedomykającej się łazience i po śniadaniu. Gospodarz miał nam  przynieść zamówione poprzedniego wieczora wino, ale, niestety, pokręcił się i gdzieś przepadł. Nie mogliśmy przedłużać oczekiwania. Perspektywa długiej trasy nie pozwalała na takie fanaberie.

      Ruszyliśmy w stronę Tulczy nad Dunajem, gdzie poprzedniego wieczora dotarli już nasi współtowarzysze. Zarezerwowali nam nocleg w hotelu, zapewniając, że tym razem na pewno nie będzie kłopotów z trafieniem…

       Bardzo nastawałam na to, by zrobić przerwę w podróży w Sighişoarze, mieście, które utkwiło nam w pamięci z poprzedniego rumuńskiego wyjazdu. Czytaj dalej Rumunia we wrześniu – część trzecia. Sighişoara. Przejazd przez  transylwańskie wsie i Karpaty Wschodnie. Nocleg w górach. Dojazd do Tulczy (ujście Dunaju) – jesteśmy u celu.

A PAMIĘTACIE, jak Dziku zalał się krwią na Jeziorze Kirsajty i nawet tego nie zauważył …    

 

        Otóż w czasach, kiedy jeszcze północnych jezior nie zasypano, zdarzały się rejsy, kiedy to pływało się na przykład po Mamrach. Na jednym z takich rejsów (na Mamrach właśnie) trafiła się bolesna flauta. Koło siebie znalazły się cztery łódki, a na nich sami mężczyźni z dziećmi (w różnym wieku). Co robią mężczyźni, gdy na jeziorze dopada ich flauta? Otóż jest tajemnicą Poliszynela, że robią coś bardzo niedozwolonego… Wyciągają mianowicie z bakisty jakąś butelczynę. Bardzo Duży Wojtek wydobył wówczas bardzo słodką gorzką żołądkową. Żagle wiszą, wilki morskie popijają słodką gorzką, dzieci pod pokładem grają w karty, słońce świeci, na niebie ani jednej chmurki. Bolesny błękit nie daje wielkiej nadziei na zmianę.

Czytaj dalej A PAMIĘTACIE, jak Dziku zalał się krwią na Jeziorze Kirsajty i nawet tego nie zauważył …    

Przejazd przez pustynię i pierwszy wieczór w Bucharze, czyli wyprawy do Uzbekistanu część dziewiąta

 

Październik 2018

            Czas pożegnać się z Chiwą…

      Ostatnie śniadanko (dość skromne) popiliśmy kawą z ekspresu. Jego  obsługa była dla pracowników hostelu prawdziwym wyzwaniem. Uzbekistan dopiero uczy się serwować turystom kawę i nie zawsze odnosi na tym polu sukcesy… Jakoś się udało!

     Poprzedniego dnia, korzystając z informacji uzyskanej od właściciela naszego hostelu, umówiliśmy się z kierowcami, którzy dwoma samochodami (do jednego byśmy się nie zmieścili) mieli nas przetransportować do Buchary, gdzie – już wcześniej – zostały zarezerwowane noclegi. Panowie przyjechali na umówioną godzinę. Zapakowaliśmy nasze plecaki i torby, no i – w drogę!    Jechałam w samochodzie w towarzystwie Ludki i Walca. Rysiek podróżował z Joanną i Zbychem. Czytaj dalej Przejazd przez pustynię i pierwszy wieczór w Bucharze, czyli wyprawy do Uzbekistanu część dziewiąta

Kubusie i Filusie – opowieść Jedynej Córeczki

 

 

            Mój kot nie chce być mój. Nie mogę go nawet pogłaskać. Uznaje tylko Mamę. Czasem włazi jej na kolana i próbuje udeptać te mamine kolana do miękkości. Do mnie nigdy nie przychodzi. Dlatego postanowiłam, że kupię sobie jakieś zwierzątko, żeby było naprawdę moje. Będę się nim opiekować.

      Nie mam dużo pieniędzy, więc pomyślałam, że kupię sobie patyczaki. Widziałam je kiedyś w domu mojego kolegi Wieśka – są fajne, wyglądają jak malutkie gałązki. Czytaj dalej Kubusie i Filusie – opowieść Jedynej Córeczki

Góry we mgle, czyli wyprawy do Uzbekistanu część piąta

 

 

Październik 2018

    Odnoga górskiego pasma Tien-szan… Już sama nazwa pobrzmiewa tajemnicą i baśnią… Dowiedzieliśmy się, że możliwe jest zorganizowanie indywidualnej wycieczki w góry dla naszej nielicznej, sześcioosobowej grupy. Z Taszkentu to blisko, jakieś 80-90 km. Wynająć samochód? Czemu nie? To możliwe! Uzbekistan przeżywa właśnie żarliwą miłość… Miłość do turystów. Trzeba im przychylić Nieba…. Czytaj dalej Góry we mgle, czyli wyprawy do Uzbekistanu część piąta